piątek, 17 października 2014

Zbyt wiele...




Bolało. Tak cholernie bolało. Coś jakby rozrywało mnie od środka, nie mogłam tego znieść, nie mogłam się pozbyć tego uczucia, które stało się moim nowym przyjacielem. Tak bardzo chciałam... Tak bardzo chciałam cofnąć czas, znów stać się tamtą dziewczyną, którą byłam przed tym cholernym wyjazdem. Ale nie. To nie było takie łatwe.





Był dostępny. Wiedziałam,że nie napisze, a jednak jakaś część mnie miała nadzieję, że będzie inaczej. Że jednak pamięta. Że on także dzień w dzień myśli o tym,co by było gdyby... Wyobraża sobie wspólne rozmowy, dotyk, wspólne chwile... Usiłuję go wyrzucić ze swojej głowy, ale bez skutku, jak zawsze. Boli mnie sam widok jego imienia i nazwiska na czacie. Nic. Nic, tylko to dziwne uczucie, po prostu mam ochotę wrzeszczeć na cały świat, uciec tam, gdzie nie ma tych wspomnień, gdzie nie jestem taka naiwna i głupia.  Na chwilę mój palec zawisa nad przyciskiem enter,te trzy literki z takim trudem wystukiwane nagle znikają i wylogowuję się, by na chwilę odpocząć. Uśmiecham się, jestem radosna i nikt nie wie, co tak na bardzo się dzieje. To mnie psychicznie powoli wykańcza, wiem, że jestem kompletną idiotką, która nie wie, co robi. Która poznaje nieodpowiednich chłopaków i robi z siebie kretynkę. Nigdy więcej. Nigdy.


wtorek, 14 października 2014

Jak zapomnieć...


- Czujesz to?
 - Czuję. - myślę i patrzę prosto w jego brązowe oczy. Usmiecha się delikatnie, a ja czuję,że miękna mi nogi,a serce bije mi jak oszalałe. ,,Pocałuj mnie" - błagam go w myślach i widzę, jak przenosi wzrok z moich oczu na usta. Przełykam ślinę, zbyt zdenerwowana by wykonać jakikolwiek ruch, by coś powiedzieć. Jego dłoń oplatając moją talię odsuwa się i patrzy na mnie spod przymrużonych powiek. Odwraca twarz, a jego blond włosy odznaczają się wyraźnie na tle tych wszystkich ludzi tańczących za nami. Muzyka ucicha, a on bez słowa odchodzi. Drżę. Cała drżę i nie wiem,co z tym zrobić. Zaczynam wyrzucać sobie, ze zrobiłam coś źle, że pewnie wszystko zepsułam... Co ja sobie myślałam, że niby mu się podobam? Głupia, naiwna piętnastolatka! - krzycze do siebie w myślach. Ale uśmiecham się i udaję, że wszystko jest w porządku. Nagle Emil dosłownie rzuca się na mnie i mocno ściska. Niechętnie odwzajemniam uścisk i bez słowa szybko się od niego odsuwam, by zniknąć zaraz w pokoju. A to miał być taki piękny dzień. Moje urodziny, zaczęte tak świetnie, skończyły się... No właśnie... Z jednej strony cieszyłam się, że zdobyłam się na odwagę i wszystko mu powiedziałam. Ale z drugiej... Pewnie teraz w duchu nabija się ze mnie, a ja, jka zwykle wyszłam na skończoną idiotkę. Życie. Choć przepełnia mnie szczęście, przez jakąs chwilę, ale zawsze coś - a ja jak głupia zaczynam snuć plany, jak to wspaniale będzie, gdy będziemy razem... Idiotka. Powiedział, że napisze. Napisał. I wtedy też powiedział, że napisze. Nie napisał. Wyrzucam sobie, dlaczego to zrobiałm, dlaczego mu powiedziałąm. Nie mogę się na niczym skupić, usiłuję wyrzucić go z głowy, człowieka, którego ledwie znałam, z którym nie zamieniłam ani słowa. A jednak... Coś się stało. Jeden moment wystarczył, bym uświadomiła sobie, że jednak nie jest mi tak obojętny jak bym myślała. Żałuję, że jestem taka naiwna, tak głupia i niedoświadczona, że mimo tego, co się stało rok temu jeszcze się nie nauczyłam. Chyba jestem zbyt zła, by zasłużyć na odrobinę szczęścia. Marzę, by wymazac sobie dwa ostatnie tygodnie wakacji z głowy i po prostu przestać się zadręczać tymi wszystkimi wspomnieniami.Wszyscy mi to utrudniają. Zamiast pomóc. niemal co sobotę go widzę. Choć nie chcę. Każdy akurat chce tam spędzać czas,a ja? Nie chce być sama, wolę gdzies wyjść, ale jeśli to oznacza,że mam go widywać... Żałuję. Pewnie on już zapomniał, ma mnie gdzieś, choć jakaś częśc mnie chce, by było inaczej. Ale wiem, że tak się nigdy nie stanie i z bólem uświadamiam sobie, ze nigdy nie będziemy razem. Na dodatek teraz pewnie myśli, że jestem walnięta i go prześladuję. A wcale tak nie jest. Moje przyjaciółki są pod jego wrażeniem, dosłownei chcą o nim wszystko wiedzieć i jak szalone zbierają informacje o nim. Chore, prawda? Nieświadomie dowiaduję się,gdzie spędza czas, co robi, z kim się zadaje... A potem ona mówi o tym jego przyjaciółce. Pewnie sie wygada, a ja już chyba bardziej skończona w jego oczach być nie mogę. Życie.